Są takie dni, kiedy muszę zjeść czekoladę i już :) Dziś, żeby powiększyć jej objętość i dodać walorów zdrowotnych, zmieszałam ją z płatkami owsianymi :) Cały zabieg trwa naprawdę króciutko, wystarczy na suchej patelni podprażyć błyskawiczne płatki owsiane, aż staną się rumiane i chrupiące, a w garnuszku z łyżką mleka roztopić czekoladę, po czym zmieszać i ulepić kulki (na jedną mleczną czekoladę dwie garści płatków). Lepienie czekoladowych kulek może być też świetnym zajęciem dla dzieci. Oczywiście pod warunkiem, że mają "słodyczowy dzień", myją zęby albo w akcie desperacji chcemy je przekupić :)
środa, 4 września 2013
niedziela, 1 września 2013
Zapiekanka z kaszy gryczanej
Jestem fanatyczką kaszy gryczanej. U mnie w domu był kaszowy kult, mama gotowała ją bardzo często, mówiąc, że jest zdrowa na serce. Kasza gryczana zawiera witaminę B1, B2, B6, PP, E, kwas foliowy, rutynę, żelazo, krzem, magnez, cynk, mangan, potas, fosfor, białko... Cenię ją oczywiście nie tylko za to, kocham przede wszystkim jej niesamowity smak. A mój partner twierdzi, że zapiekanka z kaszy to jedyna potrawa, jaka może dorównać sushi ;)
Do zapiekanki potrzebujemy:
- 30 deko prażonej kaszy gryczanej
- jednego małego selera
- 30 deko pieczarek
- 4 łyżki pestek słonecznika
- garść orzechów włoskich (opcjonalnie)
- około kilograma pomidorów
- kwaśną śmietanę (18 proc.)
- olej lub oliwę
- pieprz
- sól
Na patelni na tłuszczu podsmażam utarte na grubej tarce pieczarki, selera, pestki słonecznika i jak ktoś lubi - posiekane orzechy włoskie, solę i dodaję pieprz. W tym czasie w osolonej wodzie gotuję kaszę gryczaną, obieram ze skórki pomidory i kroję je w plastry.
Kiedy kasza się ugotuje, a warzywa na patelni zarumienią, mieszam je i układam w naczyniu do pieczenia warstwami: oliwa (tylko na dno), kasza z warzywami i pestkami, pomidory, śmietana - aż do wypełnienia naczynia. Ostatnią warstwę śmietany nakładam po wyjęciu z piekarnika, najlepiej na talerzu. Piekę bez przykrycia ok. 20 minut w temperaturze 180-200 stopni.
Smacznego!
Imbirowe tofu z kiełkami
Tofu, czyli twarożek sojowy, samo w sobie nie jest smaczne, ale możemy je tak przyprawić, że będzie pyszne :) Do metamorfozy tofu potrzebujemy:
- tofu naturalne
- imbir
- czosnek
- łyżeczka cukru trzcinowego
- sos sojowy
- sos ostrygowy (opcjonalnie)
- olej rzepakowy
- kiełki brokuła i lucerny
Tofu podsmażyłam ok. 2 minut na oleju, polałam sosem sojowym, dodałam też ostrygowy, bo go uwielbiam, ale jeśli ktoś nie ma czy nie lubi, wystarczy sojowy, utarłam łyżkę imbiru, wycisnęłam dwa ząbki czosnku, posypałam cukrem trzcinowym i podsmażyłam jeszcze ok. 5 min, czasem mieszając. To tofu zmieszałam z kiełkami, bo kiełki to gigant, jeśli chodzi o witaminy i składniki mineralne, ale serek można wrzucić do mieszanki sałat czy posypać uprażonym sezamem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




